KONTAKT: mikitwist@op.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Tak prawdziwe pożegnanie

Kto z nas nie chciałby być non-stop na fali. Niesiony na jej grzbiecie jak surfer płynąć, płynąć i płynąć.... Marzyć, marzyć i marzyć i ot tak po prostu realizować, realizować, realizować (a nawet się). Niech słowo stanie się ciałem, ot tak po prostu, na pstryknięcie palcem, niech drzewo samo się porąbie na opał, niech boisko nagle stanie się cudownie suche, tak aby Polska mogła pokonać Anglię jak w piosence T.Love, niech pijak przestnie pić z dnia na dzień, a tekst sam się napisze i będzie nie zupełnie od rzeczy. Oj chciałoby się, chciało....

Jednak nie (zawsze) dla psa kiełbasa. Hau Hau. Miałem kiedyś wspaniałego psa. Lekter mu było na imię. Tak tak jak Hannibal Lecter z Milczenia Owiec (tylko przez k, bo kochany z niego i poczciwy był psiak). Był jednak jego przeciwieństwem. Pokorny jak ciele, bo zraniony za młodu. Dopiero tata go odratował z samotnej tułaczki, przywożąc któregoś dnia z delegacji z podsieradzkiej wsi, gdzie przybłąkał się do dzielnej brygandy budowlańców co sieci telefoniczne kładła. Pies marzenie. Pies cudo. Tak go wspominam i tak juz pozostanie. W każdym napotkanym psiaku będę widział Lektera.

Krople deszczu w mieście Łodzi o godzinie 23 przypominają o meczu który się nie odbył w nie tak odległej Warszawie. Czyżby ta sama chmura nad nami wisiała? Z pewnością noc ta sama. I ta sama przygnębiająca atmosfera internetowych portali żywiącymi się głównie tanim mięsem armatnim: niusami o zdjęciach ciał katastrofy smoleńskiej co wyciekły, pięknymi a zarazam obnażonymi z piękna, z racji ekshibicjonizmu, ćwierć-, pół- , 3/4-... nagimi modelkami (częściej z przypadku niż z powołania), dywagacjami czy zdrowy objaw myślenia pani Masłowskiej to już 'wyraz sprzedania duszy samemu ojcu Tadeuszowi' czy tylko 'kukizowy skok na kasę' za pomocą realizacji napisanego wcześniej scenariusza 'jak stać się katolcelebrytą w 5 minut'. A więc generalnie nic nowego: kulturalny regres, eremefowy szowinizm pulsującej obstrukcji intelektualnej. Media żyjące wg zasady: kup mnie - zbaw się. Tymczasem życie od namiaru tych internetowych popłuczyn staje się jeszcze bardziej ponure.

A więc mamy noc, deszcz, teraz szczekanie jakiegoś samotnego, zabłąkanego psa w oddali osiedla na którym żyję, które dobiegło mnie i przypomniało o moim wiernym towarzyszu dawnych dni.....  Ziemia mknie przez kosmos z prękością cirka-aj-dont-rememeber-ekzakli 30.000 km/h , a my się zastanawiamy nad tym czy perefekcyjna pani domu przygotuje dziś kulinarną rewolucję.. atak wogóle to p.... to bo i tak must be the music! ..... Wake up dead men!

Niech głos Jeffa płynnie przez tę noc, przez nadchodzące dni. Niech przenika kosmos i obudzi w nas tęsknotę za autentycznym doświadczeniem piękna, prawdy, bo czasu przecież jest niewiele. Przed każdym z nas ostatnie pożegnanie. Nie uciekniemy od niego drodzy panowie i panie. Ale 'pokój i dobro' ( św. Franciszek) są większe niż jakikolwiek żargon, bełkot i zafrazowanie, kaskady słów niepotrzebnych i zbyt narzucających się. Mea culpa :) ! Enjoy now: Beauty will save the world ( Dostojewski ) :

 

 

środa, 17 października 2012, freemikitwist

Polecane wpisy

Komentarze
2012/10/29 16:28:59
To fakt, perfekcyjna pani domu i jej berło odpowiedzialności potrafi zmusić do refleksji nawet najwierniejszego fana "rijality szoooł"

dla porównania coś zupełnie nie zapożyczonego z zachodu- a nawet powiedziałbym typowo polskiego - rzecz się dzieje podczas transmisji z finałów GSL (taka liga mistrzów w starcrafcie)-
O odczytanie czego ekipa Many (pierwszy Polak - ogólnie to mega sukces) poprosiła komentatorów na wizji ?

www.youtube.com/watch?v=IfJo414sDro

I żeby nie było to są naprawdę grube zawody :D pula nagród coś koło 200 000 USD