KONTAKT: mikitwist@op.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Korzenie

This music is strong! It reminds me of my roots!  Cheers from Brazil   - tymi słowami niejaki andrednz skomentował na youtube utwór Paula Simona Obvious Child.

Nieznany mi Brazylijczyku. Okazuje się, że pomimo tego, iż nic nie mówi mi twoje nick-a-może-imię?, to jednak coś nas łaczy. Miłość do tej samej... Na szczęście nie kobiety ale piosenki. Można tu zrobić małe wtrącenie: czy piosenka to aby nie kobieta, a muzyka jako najsubtelniejsza ze sztuk, nie jest aby bytem niewieścim?...

Właściwie to nie tylko miłość nas połączyła,  co również wspólnota tego samego doświadczenia. Ten utwór bowiem, tak jak i Tobie Bracie, przypomina mi o moich korzeniach. To od niego wszystko się zaczęlo...

Kiedy jako 12-13 latek dzieliłem jeden mały pokoik na widzewskim blokowisku z mą drogą starszą o 7 lat Sister, dzień w dzień nasiąkałem tym wszystkim co ona mi serwowała. Zatrzymam się tu póki co jedynie na muzycznym menu.  Wtedy kochała Stinga. Magnetofon Hania bardzo często gościł też w sobie  zespół Marillion, z przeszywającym na wskroś polską, oddaloną od perłowej, skąpanej w piwie artystycznej Szkocji, rzeczywistość,  głosem Fisha, który to artysta miał w zwyczaju występować na koncertach w narodowym szkockim stroju i chyba pod wpływem najlepszych szkockich browczyków. Były też nagrania z łódzkiej Yapy czyli poezja śpiewana w mocnym powerem...A więc krzycz o-ho, odwagę w sercu miej. Wielorybów cielska groźne są lecz dostaniemy je (cytuję z głowy tak jak zapamiętałem)Przewijały się gęste ilości różnych kaset od jej kolegów, z muzyką o której najczęściej nie miałem zielonego pojęcia. A która powoli zdobywała mój wew. wszechświat.  Nirvana, Pearl Jam, Kate Bush, Metallica...otwierały się przede mną nowe, nieznane fascynujące światy. Zacząłem organizować listę przebojów w siódmej klasie podstawówki. Kiedy koledzy robili wyklejanki z babkami z Ace of Bace, ja z głową chmurach wywalałem im (mały snob), że są dyskomuły i że, taki weźmy pierwszy z brzegu, Paul Simon  to dla nich ktoś jak Cejrowski dla Orlińskiego (albo na odwrót), czyli człowiek z kosmosu... Nomen omen obaj panowie, zajmujący skrajne flanki rodzimego dyskursu, mają mocny awers do wszelkich inaczej myślących 'kosmitów' takich jak choćby zacny rycerz waleczne serce Hołownia (cheers Szymon from Lodz). Pierwszy Wojtek ściął się z Szymkiem na religia.tv a drugi pojechał po nim bez trzymanki na swoim blogu, po głośym odejściu Hołowni  z Newsweeka. Ale to dawne dzieje, a mi żal na to linków szukać, bo to dość słabe wszystko było...

... Właśnie Paul Simon, bo od niego wszystko się zaczęlo. Sister katowała z koleżanką soundtracka do kultowego filmu Absolwent ( na tamten czas ten drugi absolwent nie był jeszcze dość znany). Sound of Silence, Mrs Robinson itd, itp. Był na to szał pośród co bardziej wtajemniczonej studenckiej braci, której rozmowy było mi dane podsłuchiwać (wiedzieli o tym) warując z moim jamnikiem Prado (poprzednik superkundelka Lektera) pod drzwiami pokoju.... Więc pierwszy paulosimonowy trop  złapałem w pozycji horyzontalnej... Potem wrzucili nam na kablówkę MTV i jednym z pierwszych kawałków+teledysków jaki moja muzyczna percepcja chciała wciągnąć nosem, i już nigdy nie wypuścić, był ten utwór.

Oczarowany do głębi, egzaltowany na maksa poleciałem  do tzw. budek z kasetami i kupiłem moją pierwszą w życiu kasetę pt. Rythm of th Saints (o 'przypadku Boży') Paula Simona. Czerwona okładka. Jedna cienka kartka. Pirat! :) Przewinąłem od razu, o ile dobrze pamiętam do kawałka nr 3 i pooszło:

 

 

 

niedziela, 20 stycznia 2013, freemikitwist

Polecane wpisy

Komentarze
2013/01/20 22:52:55
Ja dziś też przeczytałam pewien komentarz pod piosenką Moonlight "Kiedy myśli mi oddasz" i przeszedł mi po plecach dreszcz... Zauważyłam, że nie tylko ja tak do niej podchodzę. Przeszło mi przez myśl, że mogę znać osobę, która go zamieściła i to bardzo dobrze. Może powinnam napisać, że znałam Go bardzo dobrze. Dziś tak jak ja ma dom, rodzinę... I pewnie tak samo jak ja zastanawia się komu odda tą ostatnią myśl... Przepraszam, że się tu rozpisuję, to zupełnie bezcelowe...
-
2013/01/20 23:09:33
Dziękuję za komentarz i takie osobiste wyznanie (ok. dont worry :) . Myślę że muzyka + slowo jak żadne inne połączenie niesie nam wszystkim wspólnotę dozań i przeżyć. Pozdrawiam
-
2013/01/22 22:59:52
Nie wiedziałam, ze podsłuchiwałeś !
Na szczęście dobry robiłeś z tego użytek ;-), love, sis.
-
2013/01/23 18:11:01
Jak to...to myślałaś że moje nagłe wtargnięcia z Pradem do pokoju, nie były z góry zaplanowaną inwazją barbarzyńców? :) Years full of light... Kiss Sis :)
-
Gość: molly, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/01/26 14:47:36
Czytałam dwa poprzednie posty. Świetne! Oddaję głos. :)
-
2013/01/26 21:03:34
Dziękuję :)