KONTAKT: mikitwist@op.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Zielono mi

'Złapał kozak tatarzyna, a tatarzyn za łeb trzyma.'  To powiedzenie włożone przez H. Sienkniewicza w usta Onufrego Zagłoby pasuje jak ulał jako ilustracja do dokonań współczesnego człowieka na polu jego relacji z otaczającą go naturą.

Na 5 informacji na temat postępowania ludzi wobec Matki Natury, jakie dotarły do mnie w ostatnim czasie, zaledwie jedna miała jasny odcień.

Kilometry kwadratowe syberyjskich pól zalanych ropą naftową wyciekającą z nieszczelnych podziemnych instalacji. Giganci naftowi, których stać na zainwestowanie w infrastrukturę, aby  ta zapewniała minimum  bezpieczeństwa ekologicznego okolicy, nie są zainteresowani tym zbędnym wydatkiem, zaniżającym im kolumnę 'doraźnego zysku' w ich bilansie. Skutek to gigantyczna katastrofa ekologiczna, czarne syberyjskie pola śmierci, widoczne już nawet z kosmosu. Ginie tam życie, fauna i flora umierają w morzu czarnego cuchnącego smaru. Cierpią na tym również hodowcy reniferów, którzy muszą przenosić się dziesiątki kilometró, z całym dobytkiem i swoimi podopiecznymi, w inne, coraz bardziej kurczące się na mapie obszary, wolne od wpływu ludzkiej maszyny zniszczenia... i tak do następnego razu, gdy podążą ich śladem wydobywcy ropy w poszukiwaniu nowych złóż.

W zeszłym tygodniu w Gazecie Wyborczej czytałem poruszający naukowy tekst Adama  Wajraka o 'ostatniej takiej gołębicy' o imieniu Martha. Minęło 99 lat od chwili, gdy w zoo w Cincinnati dokonała swego żywota ostatnia przedstawicielka gatunku tzw. 'gołębi wędrownych'. W XiX wieku był to prawdopodobnie najbardziej liczny gatunek ptactwa na Ziemi, liczący ok. 3-5 mld sztuk. Ledwie sto lat starczyło ludziom, aby liczebność tego 'smukłego delikatnego gołebia, o długim ogonie i różowej piersi' obniżyć to liczby 1. Martha była ostatnią taką gołębicą.  Pazerni biznesmeni, którzy w naszym podniebnym wędrowcu upatrzyli sobie łasy kąsek na finansową przystawkę, już wiedzieli co zrobić ze stadami, które w czasie swoich wędrówek liczyły nawet miliony sztuk, rozciągały się  w podniebnym pochodzie na dziesiątki tysięcy kilometrów kwadratowych. ...Człowiek to jednak b. kreatywna bestia, szczególnie jeśli chodzi o 'przemysł śmierci', do jakiejkolwiek dziedziny ludzkiego życia tej pomysłowości by nie  przyłożyć...

Fukushima. Nazwa-symbol plasujący się w 'rankingu ludzkiego braku wyobraźni' zaraz po haśle: Czarnobyl. Poziom promieniowania w elektorwni stale wzrasta. A Japońska firma TEPCO, operator elektrowni przyznaje, że nie radzi sobie z sytuacją. To, że każdy z nas -mieszkaniec globalnej wioski,  odczuje skutki tej sytuacji, i to już nie tylko na zasadzie efektu  'trzepotu skrzydeł motyla', przestaje być tylko i wyłącznie propagandą 'nawiedzonych ekologów'.

41 słoni otrutych cyjnakiem przez kłusowników w Zimbabwe, największa taka masakra w tamtejszym parku narodowym,  to okrucieństwo na niewyobrażalną skalę.  Naprawdę brak słów...

 W tym zalewie złych informacji jest jednak światełko w tunelu (oby to nie był nadjeżdżający pociąg;). Opowiedziana w faktach TVN historia biologa Mikołaja Zybały, który jest pasjonatem fok. Każdego ranka przed świtem płynie kajakiem na małą wysepkę, piaszczystą łachę, która utworzyła się na Bałtyku, tam gdzie Wisła wpływa do morza, aby obserwować foki. Prowadzi obserwacje i badania, które mają pomóc zrozumieć zwyczaje fok i zapewnić im tym samym lepszą przyszłość i przetrwanie wobec realnej groźby pozostawienia ich samym sobie ...upsss przepraszam... człowiekowi, czyli skazać na rychłą zagłądę (patrz Martha i jej 5 miliarów kumpli.. a fok jest przecież znacznie mniej) .  Mewia Łacha, bo tak nazywa się miejsce, które upodobały sobie foki, jest ich azylem, gdzie spokojnie, bez towarzystwa cżłowieka, który zakłócałby im święty spokój, mogą kontemplować swój żywot, piękno świata, rodzić i karmić małe i wylegiwać się do woli.

Człowiek okazuje się wielkim kozakiem wobec natury i jej praw,  kiedy ma władzę, pieniądze, niczym nieskrępowaną swobodę działania i wszystko w d... Jednak okazuje się równocześnie, że to Matka Natura rozdaje karty w tej grze, a obserwując gwałtowaność zmian klimatycznych, czy cywilizacyjnych ślepych uliczek w jakie wpada nasza globalna wioska ... widać że upomina się o swoje, ta natura nasza matka,  i już jest gotowa zająć się odpowiednio gatunkiem, który najbardziej jej zagraża. Oby nam ludziom starczyło w porę wyobraźni i odwagi, aby powiedzieć 'dość!' tym pośród nas którzy zapominają, że w pewnym sensie nie są u siebie,  że są na tej ziemi jedynie pielgrzymami i gośćmi, i w każdej chwli mogą zostać wzięci za kaftan, i wyrzuceni precz za drzwi. Niech to się stanie zanim sprzedamy ten świat... a wraz z nim zaprzedamy nas samych, nasze ciała i dusze, jakiejś (byle jakiej) ideologii w służbie której pożeramy własny ogon, skzazujemy się na upadek duchowy i materialny.

Kurcie, zagraj coś do snu, albo dla nadziei na dobry, nowy dzień.  Może na świt, który nie ma końca...

 

 

 

czwartek, 12 września 2013, freemikitwist

Polecane wpisy